hm. Franciszek Dębski

Kraków

Drugi Krąg

Ochotnicy frontu pracy

W dwudziestoleciu międzywojennym Związek Harcerstwa Polskiego przeżywał kryzys. Dopiero od początku lat trzydziestych nastąpiło wyraźne ożywienie, m.in. za sprawą podjętej ofensywy zuchowej. Do pełnej mobilizacji doszło na rok przed Jubileuszowym Zlotem Harcerstwa zwołanym do Spały. Wówczas spontanicznie zaczęli się zgłaszać do komend chorągwi harcerze i harcerki sprzed lat piętnastu z propozycją włączenia się do pracy przedzlotowej. Początek dali w lutym 1934 r. dawni harcerze i harcerki z lwowskich chorągwi, gdzie zgłosiło gotowość podjęcia pracy 120 osób. Powstające za ich przykładem koła dawnych harcerzy i harcerek przyjęły zadanie zorganizowania chorągwianych zlotów, opracowanie historii polskiego skautingu w latach 1910-1914 oraz przygotowanie 400-osobowej delegacji na Zlot w Spale (11-25 lipca 1935 r.).

W latach 1934-36 w prasie harcerskiej trwała dyskusja nad przyszłością harcerstwa. Wypowiadali się przedstawiciele różnych pokoleń i orientacji. Po raz pierwszy zwrócono uwagę na rezerwę sił, tkwiącą w tysiącach dawnych harcerek i harcerzy. Rozważano więc sposób ich zorganizowania. Nie wchodziło w grę samodzielne stowarzyszenie. W styczniu 1936 r. został zatwierdzony Regulamin Komisji Kół Harcerzy z Czasów Walk o Niepodległość przy Naczelnictwie ZHP. Na jej czele stanął gen. bryg. J. Olszyna-Wróblewski, a wśród członków znalazła się m.in. Maria Wocalewska. Komisja przyjęła ambitny program pod hasłem "Uharcerzamy społeczeństwo". Członkowie kół znów stali się członkami ZHP, ze wszystkimi konsekwencjami wynikającymi z tego faktu. Wielu wnosiło nawyki nie całkiem zgodne z dziesiątym punktem Prawa Harcerskiego. Starano się ten dylemat rozwiązać przez wprowadzenie kategorii (stopnia?) działacza, którego obowiązywało przestrzeganie dziewięciu pozostałych punktów.

KOŁA harcerzy z czasów walk o niepodległość działały zbyt krótko, by osiągnąć rezultaty na miarę swoich założeń. Przyczyniły się jednak do wzmocnienia społecznej pozycji harcerstwa i do jego rozwoju. Pomogły w przygotowaniu się ZHP do wojennej próby. Członkami kół w dużej części byli oficerowie Wojska Polskiego, oni też przyjęli kluczowe funkcje. Im bliżej września 1939, tym byli mniej aktywni w kołach. Działalność kół zamierała. Pozostały jednak w historii Związku jako przykład zrywu dawnych harcerek i harcerzy na wezwanie "ZHP w potrzebie!".

Pierwszy krąg - przyjaciół harcerstwa

HARCERSTWO dzisiaj też potrzebuje zrywu, który zatrzyma spadek liczby członków i doprowadzi do rozwoju organizacyjnego. Argument, że nic złego się jeszcze nie dzieje, bo i tak mamy więcej harcerek i harcerzy niż przed wojną, jest nie do przyjęcia. Naczelne władze ZHP znają siły, jakimi organizacja dysponuje, znają też uwarunkowania zewnętrzne, w jakich przypadło Związkowi działać. Swoistą inwentaryzację warunków i możliwości sporządzono i zawarto w "Strategii rozwoju ZHP 1999-2007". To prawda, że protektorat nad ZHP sprawuje Prezydent Rzeczpospolitej, że Związek zalicza do swoich niezawodnych przyjaciół Prymasa Polski, że działa lobby pod nazwą Parlamentarne Koło Przyjaciół Harcerstwa. To prawda, że na poziomie chorągwi i hufców funkcjonują rady przyjaciół harcerstwa, a przy gromadach i drużynach pracują koła przyjaciół harcerstwa. Ruch Przyjaciół Harcerstwa jednakże rozwija się nierówno i nie na miarę potrzeb Związku.

Zasób najcenniejszy

"NAJCENNIEJSZYM zasobem organizacji w następnym stuleciu będą ludzie"- można przeczytać w "Strategii rozwoju ZHP". Z opisu wynika, że chodzi o instruktorów, harcerzy starszych, harcerzy i zuchów. Do zasobów nie wliczono seniorów ZHP. Nie zauważono też istnienia milionów byłych wychowanków i dziesiątków tysięcy byłych instruktorów ZHP. Można przypuszczać, że wielu byłych harcerzy dobrze wspomina lata harcerskiej młodości, że zachowali jeszcze na tyle mocny emocjonalny związek z organizacją, iż może on ich motywować do działania na rzecz Związku. Trzeba więc rozpocząć proces budowania wokół ZHP licznych organizacji proharcerskich, składających się z dawnych harcerzy i instruktorów.

WIADOMO, że ktoś musi ten proces zaplanować, zapewnić warunki funkcjonowania, poprowadzić w pożądanym kierunku. Zadanie to można powierzyć dawnym instruktorom harcerskim. Wśród różnych form zorganizowania polecam formułę samodzielnych stowarzyszeń.

Trzy przykłady ze współczesności

OD lat osiemdziesiątych działają samodzielne organizacje kombatanckie o harcerskich korzeniach. Z natury są organizacjami zamkniętymi. Ale są też inne, zrzeszające dawnych instruktorów harcerskich.

STOWARZYSZENIE Muzeum Harcerskie im. Olgi i Andrzeja Małkowskich w Zakopanem zostało zarejestrowane w marcu 1996 r. Skupia 26 członków dawniej związanych z ZHP (obecnie w powiecie tatrzańskim pracuje tylko ZHR). Zanim powstało Stowarzyszenie, jego dzisiejszy prezes hm. Lesław Dall zgromadził i opracował pokaźne zbiory. Aby można się było ubiegać o miejsce na ich stałe eksponowanie, potrzebna była osobowość prawna, którą wniosło nowo założone Stowarzyszenie. Po pokonaniu niezliczonych trudności Stowarzyszenie zrealizowało swój główny cel: 18 maja 2001 r. zostało otwarte Muzeum im. O. i A. Małkowskich. Posiada ono status oddziału Muzeum Tatrzańskiego. Teraz Stowarzyszenie dba o wykorzystanie stałej ekspozycji i jej regularne uzupełnianie. Nadal również zajmuje się badaniami związanymi z osobami patronów i gromadzeniem materiałów do dziejów harcerstwa na Podhalu.

TOWARZYSTWO Przyjaciół Harcerstwa w Krakowie zostało powołane w maju ubiegłego roku. Grupa założycielska długo zastanawiała się nad wyborem formy organizacyjnej dla samorzutnie zgłaszających się dawnych instruktorów krakowskiej komendy chorągwi i komend hufców. Wybrano formułę samodzielnej organizacji. Za główny cel działalności obrano wspomaganie komend harcerskich. Członkowie towarzystwa spotykają się regularnie, aby w harcerskiej atmosferze powspominać dawne lata, wysłuchać informacji o bieżących problemach krakowskiego harcerstwa. Towarzystwo finansuje wydawnictwa historyczne i metodyczne na chorągwiane potrzeby. Pełni zadania "lobbystyczne" przy załatwianiu spraw dla harcerstwa. Towarzystwo w jakimś stopniu zastępuje Wojewódzką Radę Przyjaciół Harcerstwa. Nawiasem mówiąc, przy wojewodzie małopolskim działa Rada Przyjaciół Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej.

STOWARZYSZENIE Dawnych Instruktorów Harcerskich - Bractwo Zawiszy Czarnego działa od czerwca 1994 r. i ma zasięg ogólnopolski. Zostało założone z inicjatywy ZHP i IFOFSAG - Międzynarodowego Bractwa Byłych Skautów i Przewodniczek (obecnie ISGF). Jego zadaniem było przenoszenie na polski grunt doświadczeń światowego ruchu skautów dorosłych, miało też reprezentować Polskę w tym ruchu. Jednak w 1997 r. rekomendowano do ISGF nową strukturę powstałą przy Naczelniku ZHP. Bractwo musiało szukać sobie nowego miejsca w ruchu harcerskim. Za nowy cel członkowie Bractwa, którzy nie przeszli do ZHP, obierają sobie upowszechnianie proharcerskich niezależnych stowarzyszeń. Bractwo ma już spory dorobek, zna doświadczenia zachodnioeuropejskich organizacji dawnych skautów, może "od zaraz" służyć poradą wszystkim zainteresowanym.

SWOBODA zrzeszania się należy do podstawowych praw obywatelskich. W interesie Związku Harcerstwa Polskiego leży, aby popierać powoływanie stowarzyszeń dawnych harcerzy i instruktorów, wychodzić im naprzeciw, podpowiadać. Wiele może zależeć od atmosfery, którą tworzą naczelne władze ZHP.

Zarastająca ścieżka

10 lat temu w "Czuwaj" zamieszczono uwagę na temat pozbywania się przez Związek tysięcy wysłużonych ludzi, zamiast spożytkowania ich doświadczenia w tworzeniu wokół ZHP ruchu przyjaciół. Nikt tego tematu już nie podjął przez wiele lat. A chodziło o skutek, jaki przyniósł nowy Statut ZHP (uchwalony na Zjeździe w Bydgoszczy, grudzień 1990 r.). Statut pozbawiał tytułu instruktora i części praw członkowskich tych dorosłych, którzy nie pełnią tzw. funkcji statutowych. Obdarzył ich natomiast tytułem działacza (ale nie w znaczeniu przedwojennym). Dla wielu było to sygnałem, że ZHP chce się ich po prostu pozbyć. I odchodzili. Najbardziej wytrwali doczekali w szeregach Związku XXXI Zjazdu w Zegrzu. Dokonano kolejnej zmiany: działaczy nazwano seniorami, obniżając równocześnie dolną granicę wieku w tej kategorii. Odbierając części dorosłych czynne prawo wyborcze, spowodowano brak ich reprezentacji w kolegialnych organach Związku. O instruktorach bez funkcji statutowych, później o działaczach i seniorach decydowali inni. Bez zasięgania opinii najbardziej zainteresowanych. Związek Harcerstwa Polskiego powinien stworzyć seniorom możliwość zbierania się, formułowania swoich opinii i przedkładania ich naczelnym władzom Związku. W innych krajach służą temu sejmiki skautów dorosłych.

CZAS robi swoje. Na szczęście sprawy złe są szybko zapominane, a dobre zachowują się dłużej w pamięci, a nawet pięknieją. Tak też zapewne będzie ze wspomnieniami z ostatniej dekady ubiegłego wieku. A zawiłe ścieżki, nie uczęszczane, zarosną. Ważne, żeby to, co dzisiaj, służyło przyszłości.



 Generuje GazEla