PSYCHOLOG RADZI

Przemoc wobec dzieci

Aleksandra Piotrowska

Wiek XX obwołano w jego zaraniu wiekiem dziecka - w wielu krajach podjęto prace nad prawnym uregulowaniem sytuacji dzieci, zapewnieniem należnych im praw i różnych form opieki. W jakim stopniu kończące się stulecie spełniło pokładane w nim nadzieje?

Niestety, nie udało się rozwiązać wielu podstawowych problemów, a zapewnienie dzieciom warunków do normalnego rozwoju wciąż pozostaje w odniesieniu do wielu z nich tylko postulatem. I nie myślę tutaj o dzieciach z głodującej Afryki czy z rejonów objętych wyniszczającymi wszystko wojnami, ale o dzieciach wzrastających w warunkach pokoju, w swoich domach rodzinnych. Do takich nie rozwiązanych problemów należy przemoc wobec dzieci.

Czy jest wśród was ktoś, kto nigdy nie był jej świadkiem lub wręcz ofiarą? Pomyślcie, jeśli dorosły pobije np. swojego sąsiada, grozi mu za to kara (z więzieniem łącznie), ale jeśli ofiarą pobicia jest własne dziecko - większość ludzi w ogóle nie zareaguje tkwiąc w przekonaniu, że przecież sposób wychowywania i karcenia dzieci jest prywatną sprawą rodziców, kwestią wewnętrzną danej rodziny. Zwyczajowo w Polsce rodzicom przyznaje się prawo własności do rodzonego dziecka, a kary fizyczne nie są zakazane żadnym kodeksem czy ustawą. W kodeksie karnym zaznacza się co prawda, że za znęcanie się nad dzieckiem grozi kara, ale przecież (zdaniem ogółu) rodzic ma prawo do wychowywania potomstwa zgodnie z własnymi poglądami i nikt z zewnątrz nie powinien się wtrącać, nawet jeśli słyszy za ścianą rozpaczliwy krzyk bitego dziecka.

Z przemocą dziecko może się zetknąć właściwie wszędzie: w rodzinie, w szkole na lekcji i na przerwie, w grupach rówieśniczych - ale dzisiaj przyjrzyjmy się tylko przemocy wobec dziecka w rodzinie, czyli w środowisku, w którym dziecko przeżywa najważniejsze lata kształtowania się podstaw jego psychiki, systemu wartości i przekonań, poglądów na innych i na siebie samego.

Najpierw chcę wam uświadomić, że zjawiska przemocy wobec dzieci nie można utożsamiać tylko z biciem, z fizycznym maltretowaniem. W psychologii przyjęto, że przez przemoc rozumie się wszystkie intencjonalne (a więc podejmowane nieprzypadkowo, celowo) zachowania, które naruszając wolność osobistą jednostki, przyczyniają się do jej fizycznej albo psychicznej szkody, krzywdy. Jeśli dziecko przychodzi do szkoły posiniaczone albo trafia do szpitala z rozbitą głową, złamaniami czy pękniętą śledzioną, to nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z ofiarą przemocy (choć wciąż trafiają się przypadki przyjmowania wytłumaczenia rodziców, że dziecko przewróciło się, spadło ze schodów itp.). Ale czy w powszechnym odczuciu kojarzone są z przemocą zachowania rodziców, którzy nie pozwalają dziecku nawet na moment swobodnej zabawy albo zmuszają je do wielokrotnego przepisywania wypracowania - aż jego treść i forma zadowoli wymagającą matkę?

Chcę zwrócić waszą uwagę na trzy rodzaje krzywdzenia dzieci: przemoc fizyczną, psychiczną (zwaną też psychologiczną albo emocjonalną) oraz na zaniedbywanie.

Przemoc fizyczna bywa kojarzona tylko z rodzinami patologicznymi, z marginesem społecznym. Ale z badań przeprowadzonych w Polsce w latach dziewięćdziesiątych wynika, że różne formy przemocy fizycznej zdarzają się właściwie we wszystkich środowiskach. Ponad 80% polskich rodziców stosuje klapsy i bicie ręką, niemal połowa bije pasem, kablem lub innym przedmiotem, w co trzeciej rodzinie dzieci są szarpane, potrząsane, ciągnięte za ucho. Ponad 40% rodziców przyznało się do surowych "metod karania" - porządnego lania. Musicie wiedzieć, że rodzice polscy są bardziej skorzy do stosowania kar fizycznych - jeśli w ogóle powinno się tutaj używać słowa "kara" - niż rodzice np. w USA czy w Niemczech (nie mówiąc o Szwecji, gdzie bicie dzieci jest przestępstwem podlegającym kodeksowi karnemu). I wbrew potocznym opiniom to matki, a nie ojcowie są w większości sprawcami tej przemocy. Szczególnie narażone są na nią dzieci małe - także te w wieku zuchowym.

Przemoc psychiczna nie zostawia śladów w postaci siniaków czy otarć naskórka, ale bywa niezwykle niszcząca dla bezbronnego wobec niej dziecka - wywołuje strach, obawę, przerażenie, poczucie niesprawiedliwości, krzywdy, osamotnienia, poczucie winy. Przemoc ta może przybrać formę straszenia i grożenia (np. zabraniem przez "dziada", wyrzuceniem z domu), posługiwania się krzykiem, wyszydzania, wykpiwania, upokarzania i poniżania, obdarzania niewybrednymi epitetami lub wypowiadaną spokojnym tonem miażdżącą krytyką. Niektórzy rodzice maltretują psychicznie swoje dzieci niezwykłym rygoryzmem czy pedantyzmem (dla dobra dziecka, oczywiście - niech się nauczy porządnej roboty), inni specjalizują się w szantażu uczuciowym - wymawiają dziecku, że to z powodu jego zachowania rozpadła się rodzina lub że "mamusię tak bardzo boli serce". Pomyślcie, jak bezbronne jest dziecko wobec takich zachowań ze strony najbliższych mu przecież osób.

Trzecią - bardzo specyficzną - formą przemocy wobec dzieci jest zaniedbywanie. Najczęściej polega ono na niewystąpieniu pewnych zachowań (które powinny wystąpić) i prowadzi do niezapewnienia lub uniemożliwienia zaspokojenia potrzeb dziecka, które przecież nie jest w stanie samo zdobyć wszystkiego, co jest mu potrzebne do prawidłowego rozwoju. Czyż nie jest krzywdzeniem dziecka pozostawianie go przez wiele godzin bez jedzenia, bez opieki? Jakże często spotykamy nawet 4-5-letnie dzieci, spędzające całe dnie poza domem, ubrane np. w tenisówki w środku zimy, narażone nie tylko na chorobę, ale i na nieszczęśliwe wypadki różnego rodzaju. I najgorsze, że czasem nie wynika to z biedy, ale z całkowitego braku zainteresowania dzieckiem.

Różne są konsekwencje stosowania przemocy wobec dzieci - czasem widoczne natychmiast (obrażenia ciała), czasem dopiero po wielu latach (osobowość psychopatyczna, agresywna lub wprost przeciwnie - człowiek znerwicowany, niepewny siebie, bojący się wszystkiego, nie potrafiący podejmować decyzji). Ale wszystkie wskazane formy krzywdzenia dzieci stanowią zagrożenie dla ich prawidłowego rozwoju, dla wyrastania na dobrze przystosowanych, radzących sobie z różnymi zadaniami ludzi.



 Generuje GazEla